01 sierpnia 2017

Rozdział dziesiąty

*NINA POV*

— Zostaw mnie w spokoju! — krzyczałam rzucając się. Blondynka z prędkością światła przeniosła nas do lasu. Oparła mnie o drzewo nadal trzymając skrawek mojej koszulki. Przerażona spoglądałam w jej zamroczone oczy skrywające w sobie jakieś przerażające sekrety.
— Pomówmy jak dziewczyna z dziewczyną — powiedziała łagodnie.
— Nie będę z tobą o niczym rozmawiać. Puść mnie! — krzyknęłam ponownie i zaczęłam się rzucać. Niewiele to jednak dało.
— Przestań wrzeszczeć. Nic ci nie zrobię, jeżeli mnie posłuchasz.
Momentalnie uspokoiłam się.
— Wiem, że czujesz coś do Daniela. Bardzo długo cię obserwowałam. Nie możecie być razem, pod żadnym pozorem. Musisz o nim zapomnieć. Zahipnotyzowałabym cię, ale to musi być twoja świadoma decyzja. I to nie jest propozycja, ale rozkaz i jednocześnie ostrzeżenie. Nieposłuszeństwo grozi śmiercią twoich bliskich. Rozumiesz, laleczko?
— Rozumiem — szepnęłam.
— W takim razie bardzo się cieszę.
Po tych słowach, blondynka ulotniła się. Zostałam sama. Byłam w ogromnym szoku i nie wiedziałam co powinnam była zrobić. Dlaczego ta kobieta nie pozwala na jakiekolwiek zbliżenie z Danielem? Skąd go w ogóle zna? Przerażona, postanowiłam wrócić do domu. Miejmy nadzieję, że uda mi się znaleźć stąd wyjście.

*DANIEL POV*

— Nathan, ewidentnie coś tu nie gra. Widziałeś tę całą sytuację? — zapytałem nerwowo.
— Tłumaczę ci po raz kolejny, że pewnie Jake pokłócił się z Vanessą i poprosił Ninę o wyjście. Whiteraven zirytowała się i wolała pójść za przyjaciółką. Tak to wszystko wyglądało, Dan. Proszę cię, wyluzuj.
Mimo ciągłych tłumaczeń Nathana, nie potrafiłem usiedzieć w spokoju. Ciągle spoglądałem na stolik przy którym jeszcze kilka chwil temu siedziała Nina jak i Vanessa. Teraz pozostał tam tylko Jake.
— Nath, pójdę z nim pogadać — oznajmiłem koledze, wstając od stolika.
— A idź. Może chociaż się w końcu uspokoisz.
Pewnym siebie krokiem ruszyłem w stronę Leinera. Usiadłem na przeciw niego.
— Co się dzieje, Jake? Gdzie Nina i Vanessa?
— Jakbyś nie zauważył to siedzę tu sam — odburknął.
— Ale były tu z tobą dziewczyny. Pokrzyczeliście trochę i w ostateczności wyszły.
Jake spojrzał na mnie jak na skończonego idiotę.
— O czym ty mówisz? Siedzę tu sam. Od samego początku.
Mimo mojego ogromnego zdziwienia, opowiedziałem mu na spokojnie o tym co tu zaszło. Jake zachowywał się jakby pierwszy raz to słyszał.
Po chwili gwałtownie wstał i wybiegł na zewnątrz. Ruszyłem za nim. Kątem oka zauważyłem, że Nathan też zainteresował się tą całą sytuacją.
Kilka metrów od drzwi leżała nieprzytomna Vanessa.
— Van, obudź się! — prosił Jake klepiąc ją po policzku. Dziewczyna po kilku minutach otworzyła oczy.
— Co tu się dzieje, do... — Nathan zamilkł widząc leżącą na ziemi Whiteraven. — Vanessa, co się stało?
Dziewczyna pustym wzrokiem spojrzała przed siebie. Jednak po chwili otrząsnęła się.
— Zasłabłam po prostu — odparła uśmiechając się lekko.
— Kłóciliśmy się? — wtrącił Jake oczekując jak najszybszej odpowiedzi.
Van zamyśliła się.
— Tak. Dlatego teraz musimy poważnie porozmawiać — odparła wstając z ziemi. — Chodźmy się przejść.
— Na pewno wszystko w porządku, Vanessa? To wyglądało na coś poważniejszego — odparłem zmartwiony.
— Wszystko jest dobrze, Daniel. Nina poszła do domu jakbyś jej szukał — powiedziała ciepło. — A my chodźmy do mnie, Jake. Mamy do pogadania.
Nathan poklepał mnie po ramieniu.
— Mówiłem, że dramatyzujesz. My też lepiej już chodźmy. Myślę, że spacerek dobrze ci zrobi, Daniel.
Rozdzieliliśmy się. Ruszyliśmy w przeciwne strony. My do parku, a Van i Jake do domu. Nadal czułem niepokój. Ta cała sytuacja całkowicie wyprowadziła mnie z równowagi.

*NINA POV*

Jakimś cudem udało mi się dotrzeć do domu. Byłam zmęczona, przerażona i jednocześnie oszołomiona.
— Jak projekt, skarbie? — spytała mama od razu, gdy przekroczyłam próg domu.
— Zajęliśmy drugie miejsce — powiedziałam cicho.
Rodzicielka zmierzyła mnie wzrokiem.
— Co się stało? — zapytała gładząc mnie po włosach.
Miałam ogromną ochotę opowiedzieć jej o wszystkim. Zaczynając na Danielu, a kończąc na przerażającej blondynce. Jednak jakaś wewnętrzna blokada spowodowała, że tego nie zrobiłam.
— Jestem zmęczona. Pójdę się położyć.
Po tych słowach wyminęłam ją i ruszyłam na górę.

*DANIEL POV*

— To co, kiedy rozmawiasz z Leną? — zapytałem Nathana, gdy krążyliśmy po parkowych alejkach.
— Myślę, że jutro. Nie ma co przeciągać.
— Skoro nie ma co przeciągać, to może jednak zrób to dzisiaj — odparłem rozbawiony.
— Dzisiaj nie będzie czasu.
Spojrzeliśmy po sobie przerażeni. Tego zdania nie wypowiedział żaden z nas, a jakaś kobieta stojąca tuż za nami. Powoli odwróciliśmy się. Ujrzeliśmy brunetkę. Tę samą, która podeszła do mnie i Leny tuż przed wycieczką do jaskini.
— Miło mi cię znowu widzieć, Danny - odparła uwodzicielsko, przejeżdżając palcem po moim torsie. Cofnąłem się do tyłu.
— Kim ty jesteś i czego chcesz? — warknąłem, a przestraszony Nath schował się tuż za mną.
— Maddy jestem. I chcę pokazać ci pewne miejsce. Możesz wziąć kolegę ze sobą. Cudnie się złożyło.
Kobieta chwyciła mnie i Nathana za ręce. Nie wiedzieć czemu, poszliśmy z nią.

Rozdział dziesiąty

*NINA POV* — Zostaw mnie w spokoju! — krzyczałam rzucając się. Blondynka z prędkością światła przeniosła nas do lasu. Oparła mnie o drzew...