15 lipca 2017

Rozdział drugi

*NINA POV*
Znalezione obrazy dla zapytania Holland Roden gif

Jesteśmy w Darkness od kilku dni. Jak na razie udało mi się rozpakować większość kartonów i urządzić się w pokoju. Dzisiaj po raz pierwszy idę do szkoły. To dopiero rozpoczęcie roku, ale mimo to strasznie się denerwuję. Vanessa obiecała, że przyjdzie po mnie.
Szybko pomalowałam rzęsy i ubrałam się w granatową, rozkloszowaną spódniczkę i białą koszulę. Do tego założyłam białe szpilki. Swoje rude fale z włosów jedynie rozczesałam. Nic więcej z nimi nie robiłam.
 Po tym zbiegłam na dół. Rodzice już siedzieli przy stole i zajadali jajecznicę, którą pewnie zrobił tata.
- Pięknie wyglądasz, córeczko - skomplementował mnie ojciec.
Uśmiechnęłam się do niego promiennie i wzięłam się za jedzenie.
 Nie minęło pięć minut, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Energicznym ruchem wstałam z krzesła i pobiegłam otworzyć.
   Za drzwiami zastałam moją brązowowłosą przyjaciółkę - Vanessę.
   - Wow. Pięknie wyglądasz, Nina! - powiedziała zachwycona Whiteraven.
- Dziękuję, ale twoja czarna sukienka również wygląda niczego sobie - zaśmiałam się.
- Idźcie do szkoły dziewczynki, bo się spóźnicie! - krzyknęła z kuchni mama.
- Już idziemy!
- Od razu po szkole widzę cię w domu, Nino! - dodał ojciec.
Po jego słowach opuściłyśmy dom i ruszyłyśmy w drogę do szkoły. Postanowiłyśmy, że przejdziemy przez park.
- Mam już dosyć. Ledwo tu przyjechaliśmy, a moje zakazy w postaci rzadkiego wychodzenia z domu, znowu wracają - westchnęłam zrezygnowana.
- A rozmawiałaś z nimi na ten temat? Może ich lęk powoduje jakaś sytuacja z przyszłości? - dopytywała moja przyjaciółka.
- A może po prostu nie mogą zrozumieć, że za kilka miesięcy skończę osiemnaście lat i jestem już prawie dorosła? Przydałoby im się jeszcze jedno dziecko. Wtedy mi poświęcaliby mniej uwagi.
- Nie myśl o tym teraz - odparła Vanessa. - Ciesz się pierwszym dniem w nowej szkole. Rodziców zostaw sobie na później.


*DANIEL POV*

Znalezione obrazy dla zapytania michael trevino gif

Zarzuciłem na siebie białą koszulę i czarne spodnie. Włosy delikatnie zaczesałem do góry. Byłem gotowy na pierwszy dzień szkoły.
- Daniel, nie szwędaj się nigdzie po szkole. Wracaj od razu do domu - powiedział stanowczym tonem ojciec.
- Wyluzuj. Nic mi nie będzie. Jestem już dużym chłopcem - odparłem rozbawiony.
- Nie żartuj sobie ze mnie. To nie jest ani trochę zabawne.
I już musiał zepsuć mi humor. Zawsze to samo.
Nieco zdenerwowany wyszedłem z domu i skierowałem się do budynku, w którym miałem spędzić następne dziesięć miesięcy. Dotarłem tam bardzo szybko. Tłumy uczniów zgromadziły się na boisku szkolnym. Każdy stał przy swoim wychowawcy. I tu właśnie pojawił się problem. Wiem jedynie, że chodzę do klasy trzeciej. Ale której i kto jest moim wychowawcą nie wiem.
Rozejrzałem się dookoła szukając osoby, która mogłaby mi trochę pomóc. Zauważyłem blondwłosego chłopaka opierającego się o murek tuż przy schodach. Nie wyglądał odstraszająco, więc to właśnie jego postanowiłem zagadać.
- Cześć - zwróciłem się do niego przyjaźnie. Chłopak uniósł głowę do góry i spojrzał na mnie.
- Cześć - odpowiedział nadal uważnie się we mnie wpatrując.
- Jestem tu nowy i potrzebuję pomocy. Nie wiem kto jest moim wychowawcą ani do której dokładnie klasy zostałem przydzielony.
- Chodź. Zaprowadzę cię do sekretariatu. Tam wszystkiego się dowiesz.
Razem z blondynem ruszyłem do środka budynku. Skierowaliśmy się na pierwsze piętro.
- A tak w ogóle to jestem Jake - odparł chłopak wyciągając do mnie rękę.
- Daniel - powiedziałem i uścisnąłem jego dłoń.
Wow. Udało mi się już kogoś poznać. Brawo, Daniel!
Już po chwili znajdowałem się w małym, ciasnym pomieszczeniu. Przy nieco zniszczonym biurku zasiadała starsza kobieta w okularach.
- W czym mogę pomóc, kochaneczki?
- Kolega jest nowy i nie wie do której klasy został przydzielony - odezwał się za mnie Jake.
- Nazwisko.
- Noom. Daniel Noom.
Kobieta mruknęła coś pod nosem i zaczęła przeglądać stos kartek leżących na stole.
- Klasa 3D. Wychowawcą jest pan Wright.
- No proszę. Jesteśmy w tej samej klasie - zaśmiał się Jake.
Uff. Przynajmniej jedna przyjazna osoba. Jak dobrze.
- Dziękujemy.
Po tych słowach zbiegliśmy na dół i stanęliśmy w miejscu, gdzie wcześniej zaczepiłem Jake'a. Blondyn wyciągnął z kieszeni telefon. Nie był zbyt zadowolony.
- Mam przechlapane. Miałem tu czekać na moją dziewczynę i jej przyjaciółkę, ale tak trochę o tym zapomniałem - powiedział drapiąc się nerwowo po głowie.
- Nie martw się. Wytłumaczę cię. Powiem, że to moja wina.
- Jesteś wielki, Daniel! Już cię lubię - odparł klepiąc mnie po ramieniu.
Wtedy zza budynku wyłoniły się dwie dziewczyny. Jedna była wysoką brunetką z długimi, prostymi włosami, a druga miała rude loki i takie tajemnicze oczy. Od razu zwróciła moją uwagę.
- Jake, do cholery! Wydzwaniam do ciebie od dziesięciu minut! - warknęła w stronę mojego nowego kolegi brunetka. Tak, to pewnie jego dziewczyna.
- Przepraszam cię, Vanessa ja...
- To moja wina - wtrąciłem.
Brunetka skrzywiła się i zmierzyła mnie wzrokiem.
- Jestem tu nowy i potrzebowałem pomocy, bo nie wiedziałem w krótkie dokładnie jestem klasie. Jake mi pomógł.
- No to trzeba było mówić tak od razu - powiedziała brunetka uśmiechając się promiennie. - Jestem Vanessa, dziewczyna Jake'a.
- Daniel - odparłem uśmiechnięty.
- A to Nina. Ona również jest nowa.
Spojrzałem na rudowłosą. Patrzyła na mnie swoimi zaczarowanymi tęczówkami. Daję słowo, że wyglądały niezwykle zjawiskowo.
- To do jakiej klasy trafiłeś, Daniel? - spytała Vanessa.
- 3D.
- No proszę! Cała nasza czwórka w tej samej klasie. To musi być przeznaczenie. Chodźmy na boisko - zadecydowała brunetka.
Zapowiada się naprawdę wspaniały początek.


*NINA POV*

Znalezione obrazy dla zapytania holland roden gif

Tuż po krótkim apelu rozpoczynającym rok szkolny, udaliśmy się do klasy razem z naszym wychowawcą. Ja usiadłam w ławce z Vanessą, natomiast Jake z Danielem. Jake'a poznałam już kilka dni temu i wydawał się dość miły. Daniel natomiast jest inny. Taki tajemniczy, ale też diabelnie przystojny. Nie wiem jeszcze co mam o nim myśleć.
- Witajcie po wakacjach - zwrócił się do nas pan Wright - nasz ciemnoskóry wychowawca.
- Mamy dużo spraw do załatwienia, więc może zacznę od przedstawienia wam nowych uczniów.
Wszystkie spojrzenia przeniosły się na mnie i Daniela.
- Przedstaw się, proszę - poprosił mnie wychowawca.
Podniosłam się z miejsca i wzięłam głęboki oddech.
- Jestem Nina Fangs. Przyjechałam tutaj z Trenal.
- Dodaj jeszcze wzmiankę o tym co lubisz robić albo czym się interesujesz - poprosił pan Wright uśmiechając się do mnie przyjaźnie.
- No, więc w wolnych chwilach lubię rysować. Nie jestem w tym niewiadomo jak dobra, ale to naprawdę dobry sposób na odstresowanie.
Usiadłam z powrotem na miejsce, a w klasie rozległy się gromkie brawa.
- Dziękujemy, Nino. Teraz ty - odparł wskazując na Daniela.
- Nazywam się Daniel Noom. Przyjechałem tutaj z Gracley. Interesuję się sportem. Bardzo lubię biegać w wolnych chwilach.
Ponownie rozległy się ogromne brawa. Daniel posłał mi delikatny uśmiech. Odwzajemniłam gest.
- Teraz przejdziemy do mniej przyjemnych rzeczy. Macie cztery tygodnie na przygotowanie projektu w czteroosobowych drużynach.
Przez klasę przeszły jęki zawiedzenia.
- Tematem będzie wybrane miejsce w Darkness. Musi powstać jego szkic, szkic każdego z pomieszczeń, jeżeli chodzi o budynek. Oprócz tego szczegółowa historia miejsca i jakieś ciekawostki. Zrozumiano?
Pokiwaliśmy głowami.
- Teraz podzielę was na grupy.
Nie za bardzo słuchałam tego co mówił pan Wright. Ocknęłam się dopiero, kiedy przyszła kolej na drużynę w której miałam znaleźć się ja.
- Kolejna drużyna to Nina, Daniel, Lena i Nathan.
Przynajmniej jedna znajoma twarz. Zerknęłam w stronę ławki, w której siedziała Lena. Była farbowaną blondynką o długich, błyszczących włosach. Na jej ustach widniała mocna, czerwona szminka. Patrzyła w moją stronę skrzywiona. Chyba jakoś nie za bardzo mnie polubiła.
- I ostatnia drużyna to Vanessa, Jake, Nathalie i Max.
Moja przyjaciółka chyba była zadowolona z przydzielonej grupy. Ja nie mogłam marudzić. Jeszcze nikogo tutaj nie znam.
- Van, gdzie siedzi Nathan? - zapytałam szeptem zaciekawiona. W końcu chciałam się dowiedzieć z kim będę spędzać najbliższe dwa tygodnie.
- Siedzi w trzeciej ławce przy oknie.
Odwróciłam się w stroną, którą wskazała mi przyjaciółka. Nathan miał zielone oczy i był szatynem. Włosy miał podniesione na żel. Kiedy zauważył, że zerkam w jego stronę, posłał mi promienny uśmiech pokazując swoje śnieżnobiałe uzębienie.
- Proszę pana, nie dałoby się zrobić tak, żebym wykonywała ten projekt tylko i wyłącznie z Nathanem? - zapytała Lena bacznie spoglądając to na mnie, to na Nathana. O co jej chodzi?
- Panno Foster, chyba wyraźnie podkreśliłem, że mają to być zespołu czteroosobowe. Proszę ze mną nie dyskutować.
- Ale ja nie chcę z nimi pracować. Tylko z Nathanem - upierała się przy swoim blondynka.
- Naprawdę mnie to nie interesuje. Dogadaj się jakoś z kolegami i nie graj mi na nerwach, Leno. W przeciwnym razie będę musiał porozmawiać z twoją matką.
- Mama Leny jest policjantką, więc będzie miała przerąbane - szepnęła mi do ucha rozbawiona Vanessa.
- Możecie się rozejść. Jeśli będziecie mieli jakieś pytania odnośnie projektu, pytajcie. Chyba, że tak jak panna Foster będziecie chcieli zmienić skład swojej grupy. Od razu mówię, że to nie wchodzi w grę.
Wszyscy skierowaliśmy się do wyjścia. Tuż przed bramą szkoły do mnie i Daniela podeszła Lena z Nathanem. Na zadowoloną nie wyglądała.
- Jeśli macie robić z nami projekt, musicie dostosować się do kilku zasad - zaczęła blondynka.
- Lena przestań się rządzić! - warknęła w jej stronę Vanessa.
Blondynka całkowicie to zignorowała.
- Codziennie po lekcjach przez dwie godziny będziemy zajmować salę informatyczną. Zaczynamy od jutra. Macie się stawiać, bo jak nie...
- Opanuj się - powiedział znudzony Nathan szturchając ją w bok.
- A ty rudzielcu, trzymaj się z daleka od mojego Nathusia, bo pożałujesz.
Chcąc nie chcąc zaśmiałam się pod nosem. Vanessa, Jake i Daniel również. Samemu Nathanowi jakoś do śmiechu nie było.
- Nie jestem twoją własnością. A tym bardziej twoim chłopakiem. Zrozum to w końcu! - warknął chłopak i opuścił teren szkoły.
- Nathan, zaczekaj! - Blondynka zaczęła za nim biec.
- Codzienność - westchnął Jake.
- To co? Może pójdziemy na lody? - zaproponowała Vanessa.
Przez chwilę zawahałam się, ale kiedy uświadomiłam sobie, że mam okazję bliżej poznać Daniela, od razu przytaknęłam.

3 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Hejka!
      Przepraszam, że z komentarzem przychodzę dopiero dzisiaj... Przeczytałam go już wcześniej i miałam skomentować, ale było późno i byłam zmęczona...
      Rozdział cudowny!
      Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :)

      Buziaki
      Miss Blueberry




      Usuń

Rozdział dziesiąty

*NINA POV* — Zostaw mnie w spokoju! — krzyczałam rzucając się. Blondynka z prędkością światła przeniosła nas do lasu. Oparła mnie o drzew...